Autysta po osiemnastce. O doros艂o艣ci, kt贸ra nie zabiera blisko艣ci

 

Czasem s艂ysz臋 s艂owa, kt贸re brzmi膮 zwyczajnie, a jednak zostawiaj膮 drobne, niewidoczne uk艂ucia.

Takie p贸艂 s艂owa, kt贸re sugeruj膮: „ju偶 koniec”, „teraz to ju偶 nie twoja rola”.

呕e skoro jest doros艂y, to ja wreszcie mog臋 zaj膮膰 si臋 sob膮.

Jakby wcze艣niej mnie w og贸le nie by艂o.

Jakby bycie mam膮 mia艂o dat臋 wa偶no艣ci.

A ja wtedy czuj臋, jak robi mi si臋 cicho w 艣rodku.

Bo autyzm nie jest chorob膮.

Nie jest etapem, kt贸ry si臋 przechodzi.

Nie jest czym艣, co znika wraz z kolejnymi urodzinami.

Autyzm to inny spos贸b funkcjonowania ca艂ego cz艂owieka.

Inny spos贸b odbierania 艣wiata.

My艣lenia.

Regulowania emocji.

Bycia w relacjach.

I ten spos贸b nie ko艅czy si臋 w dniu osiemnastych urodzin.

Dlatego tak bardzo rozmijaj膮 si臋 ze sob膮 te zdania, kt贸re czasem s艂ysz臋.

Bo zak艂adaj膮, 偶e moja rola si臋 sko艅czy艂a.

A ja wiem, 偶e ona si臋 nie sko艅czy艂a.

Ona po prostu jest inna, ni偶 si臋 ludziom wydaje.

I ja wcale nie odbieram jej jako ci臋偶aru.

Nie czuj臋, 偶e co艣 mnie omin臋艂o.

Nie czuj臋 krzywdy.

Ja czuj臋, 偶e mam misj臋 na ca艂e 偶ycie.

Ale to nie jest misja smutna.

To jest misja wyj膮tkowa.

Bo 偶eby by膰 mam膮 Szczepana, naprawd臋 trzeba by膰 kim艣 wyj膮tkowym.

I m贸wi臋 to bez fa艂szywej skromno艣ci.

To ogromny zaszczyt — m贸c mu na co dzie艅 wsp贸艂towarzyszy膰 w 偶yciu.

Opiekowa膰 jego potrzeby.

Pomaga膰 mu 偶y膰 z rutynami, kt贸re s膮 dla niego wa偶ne.

Przybli偶a膰 mu ten nasz 艣wiat.

T艂umaczy膰 go.

Oswaja膰.

Tak, 偶eby m贸g艂 艂atwiej zrozumie膰, odnale藕膰 si臋, by膰 w nim po swojemu.

I nie - ta rola nie sko艅czy艂a si臋 wtedy, kiedy sko艅czy艂 18 lat.

Bo autystom jest si臋 przez ca艂e 偶ycie.

A skoro tak, to i potrzeba m膮drego, bliskiego towarzyszenia nie znika.

Ja bardzo mocno 偶yj臋 z my艣l膮, 偶e im wi臋cej dobra dostanie od nas -  najbli偶szych,

im wi臋cej 艣wiata mu poka偶emy,

im wi臋cej bezpiecze艅stwa i zrozumienia mu damy,

tym 艂atwiej b臋dzie mu w tym 艣wiecie 偶y膰.

By膰 samodzielnym.

Tw贸rczym.

Szcz臋艣liwym -  na sw贸j spos贸b.

To, 偶e jeste艣my razem w edukacji domowej, nie jest przypadkiem.

Jeste艣my zespo艂em.

Uczymy si臋 razem.

Pracujemy razem.

S膮 obszary, kt贸re wymagaj膮 wi臋kszego wsparcia.

I s膮 takie, w kt贸rych jego rola jest bardzo wyra藕na, w kt贸rych jest sprawczy.

S膮 zainteresowania, kt贸re go buduj膮  i kt贸re ja mog臋 tylko podziwia膰 i wspiera膰,

bez poprawiania, bez przyspieszania.

On ca艂y czas jest w rozwoju.

I to bardzo mnie cieszy.

Nie ma tego, co kiedy艣 nazywano „regresem”.

Nie ma cofania si臋.

Jest 偶ycie.

Nasze 偶ycie.

Nie ogranicza nas szko艂a systemowa.

Bo wi臋kszo艣膰 rzeczy jest dostosowana do jego potrzeb i mo偶liwo艣ci.

Bo wszystko pod膮偶a za Szczepanem.

I to wielokrotnie si臋 sprawdzi艂o.

Sprawdza si臋 nadal.

I pokazuje, 偶e to, co robimy, ma sens.

To jest dobra robota.

Cicha.

Codzienna.

Prawdziwa.

I bardzo bym chcia艂a, 偶eby nie tylko najbli偶si, ale te偶 艣wiat zewn臋trzny, przesta艂 patrze膰 na autyzm jak na co艣, co trzeba „dopasowa膰”.

Jak na problem do wyr贸wnania.

Jak na kogo艣, kogo trzeba nauczy膰 funkcjonowa膰 tak jak my.

Marz臋 o 艣wiecie, kt贸ry widzi w osobach autystycznych r贸wnych zawodnik贸w.

Kt贸ry potrafi doceni膰 inno艣膰, zamiast si臋 jej ba膰.

Kt贸ry daje przestrze艅 na potrzeby, a nie wymusza dostosowanie.

Bo osoby takie jak Szczepan nie potrzebuj膮 by膰 poprawiane.

One potrzebuj膮 by膰 przyj臋te.

Przyj臋te ze swoim sposobem my艣lenia.

Ze swoim rytmem.

Ze swoimi potrzebami.

W tym zwyczajnym 艣wiecie -  bez konieczno艣ci ci膮g艂ego udowadniania, 偶e „da si臋”.

Bo w艂a艣nie wtedy mog膮 najlepiej si臋 rozwija膰.

Najlepiej funkcjonowa膰.

Najlepiej 偶y膰.

Zawsze zastanawia mnie to, 偶e gdy osoby neurotypowe musz膮 si臋 do kogo艣 dostosowa膰, bardzo szybko pojawia si臋 zm臋czenie, frustracja, op贸r.

A jednocze艣nie tak 艂atwo oczekuje si臋, 偶e to osoby autystyczne maj膮 dopasowa膰 si臋 do 艣wiata, kt贸ry od pocz膮tku nie jest skrojony na ich miar臋.

Czasem mam wra偶enie, 偶e 艂atwiej jest zaakceptowa膰 widoczn膮 niepe艂nosprawno艣膰 ni偶 inny spos贸b my艣lenia.

Nie wiem, czy 艣wiat kiedykolwiek b臋dzie w pe艂ni gotowy na tak膮 inno艣膰, jak膮 wnosi Szczepan i dzieci podobne do niego.

Dlatego dla mnie najwa偶niejsze sta艂o si臋 co艣 innego.

Nie zmienia膰 Szczepana.

Tylko zmienia膰 艣wiat wok贸艂 niego.

Budowa膰 wok贸艂 niego ludzi otwartych, 艣wiadomych, gotowych przyj膮膰 go takim, jakim jest.

Bo on ju偶 jest najlepsz膮 wersj膮 siebie.

Wyj膮tkow膮.

Limitowan膮.

Niepowtarzaln膮.

Ekskluzywn膮.

I nie ma s艂贸w, kt贸rymi potrafi艂abym opisa膰, jakim darem jest bycie jego mam膮.

To duma.

To mi艂o艣膰.

To zachwyt.

Ciesz膮 mnie nasze rozmowy.

Cieszy mnie to, ile ma pomys艂贸w na siebie.

Ile ciekawo艣ci 艣wiata.

Ile rado艣ci w odkrywaniu.

Ciesz臋 si臋 te偶, 偶e nie jestem w tym sama.

呕e mam wok贸艂 siebie ludzi, kt贸rzy my艣l膮 podobnie.

Rodzic贸w, kt贸rzy wspieraj膮 swoje dzieci z uwa偶no艣ci膮 i sercem.

Specjalist贸w, kt贸rzy ka偶dego dnia buduj膮 moj膮 pewno艣膰, 偶e to, co robimy, ma sens — takich jak Joanna 艁owicka, Adrian Borowik czy Ma艂gorzata Sta艅czyk i Jacek Kielin.

Bo m膮dre wsparcie i mi艂o艣膰 naprawd臋 potrafi膮 zdzia艂a膰 cuda.

Nie w postaci fajerwerk贸w.

Nie w nag艂ych prze艂omach.

Ale w czym艣 znacznie cenniejszym - w rado艣ci z 偶ycia.

A takiej rado艣ci, jak膮 ma Szczepan, nie spotyka si臋 cz臋sto.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mama na pe艂en etat. I na wszystkie inne te偶

Autyzm to nie choroba. To inny spos贸b bycia w 艣wiecie.

Mi臋dzy sta艂o艣ci膮 a 艣wiatem. Nasza droga przez doros艂o艣膰 w spektrum馃尶