Nie jeste艣my produktem 馃尶

 


S膮 takie tematy, kt贸re wracaj膮 do mnie jak echo.

Wracaj膮, bo widz臋, jak wiele kobiet gubi siebie w pogoni za obrazkiem z katalogu, w dopasowywaniu si臋 do czyich艣 wyobra偶e艅, w pr贸bach wpisania si臋 w czyje艣 ramki.

I czasem a偶 boli, kiedy patrz臋, jak kto艣 rezygnuje z w艂asnej naturalno艣ci, swojego blasku, swojej intuicji – po to, by zdoby膰 aprobat臋 艣wiata, kt贸ry nawet nie zatrzyma si臋 na chwil臋, 偶eby pozna膰 t臋 prawdziw膮 wersj臋.


Bo prawda jest taka, 偶e stylu, klasy i kobieco艣ci nie da si臋 kupi膰 za pieni膮dze.

Nie znajdziesz ich na wieszaku.

Nie nauczysz si臋 ich z instrukcji krok po kroku.

One rodz膮 si臋 w nas – i s膮 w nas od zawsze.




Nie jeste艣my produktem.

Nie jeste艣my wytworem cudzych wyobra偶e艅, kt贸re kto艣 chce nam narzuci膰, ubra膰 jak kostium i powiedzie膰: „Tak teraz wygl膮daj, tak si臋 zachowuj, tak膮 b膮d藕”.

A jednak coraz cz臋艣ciej 艣wiat pr贸buje nas w to wcisn膮膰.


呕yjemy w czasach globalnego zakupoholizmu.

Kupujemy wszystko – gotowe dania, gotowe przepisy na 偶ycie, gotowe wzory na to, jak powinna wygl膮da膰 „kobieta z klas膮”.

Wiza偶ysta, koncern modowy, katalog… I nagle gubimy siebie.


Zapominamy, 偶e rodzimy si臋 z czym艣 swoim – ze swoim stylem, swoim patrzeniem na 艣wiat, swoj膮 wra偶liwo艣ci膮 i intuicj膮.

Zapominamy, 偶e mamy w sobie co艣, czego nie da si臋 skopiowa膰 – nasz膮 niepowtarzalno艣膰.


Brakuje mi w mediach s艂贸w o tym, 偶e kobieta ma intuicj臋 – nie tylko „instynkt macierzy艅ski” w uproszczonym znaczeniu, ale prawdziwy, wewn臋trzny kompas.

呕e ma 艂agodno艣膰 i si艂臋.

呕e potrafi dostrzec dobro w codzienno艣ci, uszanowa膰 swoj膮 cisz臋, cieszy膰 si臋 ma艂ymi rzeczami.

呕e nie musi goni膰, by spe艂nia膰 cudze oczekiwania.

呕e nie musi udawa膰, by by膰 akceptowan膮.




Kiedy zaczynamy gra膰 rol臋 kogo艣, kim nie jeste艣my – maska pr臋dzej czy p贸藕niej spada.

A wtedy zostaje pustka.


Mo偶e w艂a艣nie st膮d gubi si臋 cz艂owiecze艅stwo.

Mo偶e st膮d gubi si臋 ta rado艣膰 z codziennych, prostych chwil:

偶e wstali艣my,

偶e zrobili艣my sobie herbat臋,

偶e mogli艣my porozmawia膰 z kim艣 bliskim,

zadzwoni膰 do kole偶anki,

pobiega膰,

zrobi膰 zakupy,

usi膮艣膰 na chwil臋 i poczyta膰 ksi膮偶k臋.


Dzi艣 to wszystko przykrywa p臋d, stres i ci膮g艂e por贸wnywanie si臋.

Ju偶 nie chodzi tylko o nowy samoch贸d, dom czy wakacje z katalogu – chodzi te偶 o to, 偶e nawet nasz spacer czy ubranie musz膮 „spe艂nia膰” cudze wyobra偶enia.




Styl i klasa — to si臋 ma w 艣rodku


Ka偶dy z nas ma sw贸j styl.

Tw贸j mo偶e by膰 lnian膮 sukienk膮 z bazarku, m贸j – starym, mi臋kkim swetrem po mamie.

Styl to nie metka.

To nie instrukcja w modowym magazynie.

To poczucie, 偶e jeste艣 sob膮.


Klasa te偶 nie jest g艂o艣na.

Nie potrzebuje braw ani oklask贸w.

To ciep艂o w spojrzeniu, ton g艂osu, spok贸j w gestach.

To bycie wiernym sobie – bez por贸wnywania si臋, bez gonitwy.


Nie kupisz jej za pieni膮dze.

Nie uzyskasz jej w pakiecie od wiza偶ystki.

Bo to nie jest co艣, co mo偶na w艂o偶y膰 na siebie jak p艂aszcz – to jest co艣, co nosi si臋 w sercu.




Oryginalno艣膰 i blisko艣膰


Tak, s膮 zasady dobrego wychowania, kt贸re warto zna膰.

Ale po latach 偶ycia i spotka艅 z lud藕mi wiem, 偶e najlepsza zasada jest jedna:

偶yj tak, jak chcesz by膰 traktowany.


Chcesz by膰 akceptowany – akceptuj.

Chcesz spotyka膰 si臋 z u艣miechem – dawaj go pierwszy.


Odk膮d 偶yj臋 blisko siebie – tej prawdziwej, wewn臋trznej – odk膮d czuj臋 w sobie rado艣膰, mi艂o艣膰 i spok贸j… to wszystko wychodzi na zewn膮trz.

Przyci膮gam ludzi, z kt贸rymi mog臋 by膰 w pe艂ni sob膮.


Mo偶e w艂a艣nie dlatego nasz prawie trzydziestoletni zwi膮zek przetrwa艂 burze, zakr臋ty i pr贸by.

Bo zmieniamy si臋, docieramy – i pozostajemy sob膮.

Naturalni. Prawdziwi.

Nie wytworzeni.



Ja


Jestem dzieckiem natury.

Dzieckiem pr贸b i b艂臋d贸w.

Kobiet膮 szukaj膮c膮 swojego miejsca – troch臋 czarownic膮, troch臋 dobr膮 wr贸偶k膮.


Kieruj臋 si臋 intuicj膮 i rozumem.

Nie potrzebuj臋 poklasku ani t艂umu wielbicieli.

Robi臋 to, co robi臋, po to, 偶eby pokaza膰 innym, 偶e s膮 najlepsz膮 wersj膮 siebie – takimi, jacy s膮 teraz.

Nie potrzebuj膮 wielkich zmian, by zas艂ugiwa膰 na mi艂o艣膰, szacunek, szcz臋艣cie.




Wr贸膰my do siebie 馃尶


Wr贸膰my do korzeni.

Do tego, co naturalne i nasze.

Bo wtedy nasz styl b臋dzie najlepszy – bo b臋dzie nasz, indywidualny, wyj膮tkowy.

A nasza klasa – nie do podwa偶enia.


Nie ma tu lepszej czy gorszej wersji.

Ka偶dy z nas jest najlepsz膮 wersj膮 siebie.


Przesta艅my spe艂nia膰 cudze oczekiwania.

Przesta艅my nosi膰 mundury, kt贸re nie s膮 nasze.

Zdejmijmy sznurki marionetki i we藕my 偶ycie w swoje r臋ce.

Nawet je艣li na pocz膮tek b臋dzie to ma艂y krok – wa偶ne, 偶eby by艂 nasz.


Poszukajmy 艣cie偶ki, kt贸ra da nam spok贸j, rado艣膰 i spe艂nienie.

Takiej, z kt贸rej nie b臋dziemy musieli goni膰 za czym艣, co nigdy nie by艂o nasze.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mama na pe艂en etat. I na wszystkie inne te偶

Autyzm to nie choroba. To inny spos贸b bycia w 艣wiecie.

Mi臋dzy sta艂o艣ci膮 a 艣wiatem. Nasza droga przez doros艂o艣膰 w spektrum馃尶